Call of Duty: World War II – The Resistance DLC – Opinia

Zombie’s on fire.


Materiał zrealizowany dzięki uprzejmości Activision.

 

Już się trochę nagraliście na podstawowych mapach multi, fabuła zombie oczywiście z naszym poradnikiem ukończona, więc czas najwyższy zabrać się za nową zawartość. Panie i Panowie, przed Wami oto otworem stoją 3 nowe mapy do podstawowych trybów, nowa lokacja dla wojny i story dla zombiaków.

Zacznijmy od mapy, do której mam sentyment i zawsze mi się na niej dobrze biega – Occupation. Mapa, która była już dostępna przy okazji MW3 to idealne miejsce na taktyczne granie. Mimo przerażającego tempa rozgrywki każdy jest w stanie się na niej odnaleźć i przetestować swoje możliwości. Alejki paryża są długie, wielopoziomowe, co sprawia, że gra się tu niezwykle dynamicznie na wszystkich zestawach wyposażenia.

Moja ulubiona lokacja i to jeszcze z jakim widokiem!

Druga lokacja przenosi nas pięknej Pragi, w której również zostajemy umiejscowieni w samym centrum miasta. Mapa jest na tyle duża, że da się spokojnie zachodzić przeciwnika od tyłu, wymiana ognia skupia się w 3 różnych miejscach, w szczególności przy respawnie. Kolejna lokacja, której drogi dojścia są na tyle zróżnicowane, że spotkacie tutaj snajperów i również częste walki na krótki dystans. Cała architektura mapy jest przedzielona w połowie rzeką, co sprawia, że brzegu możecie prowadzić emocjonującą walkę z przeciwnikami po drugiej stronie.

Witajcie w Pradze!

Na koniec przenosimy się do Wilczego Szańca, czyli do kwatery Adolfa Hitlera w czasie II wojny światowej. Odbiegająca od pozostałych mapa ma w sobie to „coś”, co jest praktycznie niespotykane w miejscówkach w multi – klimat i niebanalną estetykę. Zniszczony bunkier armii Hitlera to centralny punkt mapy, wokół którego znajdują się odkryte uliczki, w których nie próżno szukać stacjonarnych działek i punktów snajperskich. Cała akcja jednak odgrywa się przede wszystkim wewnątrz bunkra, więc królują tutaj walki na krótki dystans.

Multi to dla większości jednak zabawa w wojnę, o czym nie zapomnieli twórcy dodatkowej zawartości. Umiejscowiona we Francji Operacja Intercept nie wprowadza praktycznie żadnych nowości do trybu, oprócz jednej aktywności, czyli ratowania sojuszników, którzy zostali uwięzieni przez naszego wroga. Kolejne zadanie to ponownie niszczenia radiostacji i obrona czołgów, więc powtórka z rozrywki z poprzednich lokacji. Sama mapa jest jednak tak zaprojektowana, że największy problem tkwi w rozwaleniu wszystkich sztuk radia, ponieważ wszystkie znajdują się wewnątrz rozległego, dwupoziomowego budynku, a co za tym idzie – łatwiej się tam bronić niż atakować.

Kule latają jak szalone.

Przechodzimy do tego, co w DLC najlepsze, czyli do trybu zombie. Ponownie dostajemy jedną mapkę, która ciągnie za sobą fabułę, o której nie poczytacie nigdzie indziej niż u nas, bo tylko garstka osób jest w stanie dotrzeć do końca fabuły. 😀 Tym razem Doktor Straub przenosi się na wyspę na północ od Niemiec. Trafiamy w sam środek wyspy okrytej mgłą. Na początku standardowo jesteśmy wyposażeni w standardowy pistolet, który w dalszych etapach easter egga jest niezwykle przydatny (szczególnie model 1911, który po włożeniu do pack-a-puncha podrzuca drugą sztukę i wybuchowe naboje) i naszym zadaniem jest po prostu zabijanie zombiaków. Kolejne kroki to standardowe wykonywanie konkretnych czynności, które tym razem (twórcy wrócili do starego systemu) ponownie nie są wypisane, więc gracz musi sam wiedzieć co ma robić, nikt mu tutaj nie pomoże. Trzeba złożyć piłę, następnie ją naładować, odciąć głowę wiszącemu człowiekowi, znaleźć 3 artefakty, wykonać rytuał na różnych zombiakach, stoczyć 4-etapową walkę z bossem itd. Oczywiście cały rozpisany ee znajdziecie u nas niedługo na blogu.

Jeżeli chodzi o samą ocenę mapy to niestety nie jest dobrze. Zacznijmy od tego, że na drodze wykonywania kolejnych czynności często doświadczamy bugów, które uniemożliwiają wykonanie całości fabuły. Zombie się czasami nie respawnują, artefakty nie znajdują się w żadnym miejscu, w którym powinny się pojawiać, bombowce stoją za daleko wejścia do jaskini, którą powinni wysadzić etc. Nie jest to przyjemne, szczególnie że ukończenie fabuły zajmuje około 2 godziny, a takie ciągłe powtarzanie jednej mapy potrafi zirytować. Dodatkowo dla osoby, która wymyśliła płonące platformy powinny być dodatkowe baty. Etap ten jest tak zależny od szczęścia, żeby przypadkiem nie zablokować się między zombiakami i jednocześnie nie spłonąć od ognia, który wydostaje się z podłoża, że nie sposób nie zdenerwować się przy tym kroku. A propos ciasnoty – korytarze są na tyle ciasne, że nie zawsze da się przebiec obok zombiaków bez zginięcia – a tutaj oczywiście mamy walkę z bossem, bombowcami, szkodnikami i naszymi „ulubionymi” przeciwnikami z pałką. Na poniższym filmiku przedostatni fragment walki z głównym przeciwnikiem – sami oceńcie czy coś widać w tej mgle.

Jeżeli spytacie się mnie czy jestem z tego DLC zadowolona to ciężko mi będzie na to pytanie odpowiedzieć. Bardzo przyjemne i ciekawe mapy online przeplatają się z okropnie ciasną mapą zombie, w której napotkacie wiele przeszkód, ale nie zabraknie przy tym adrenaliny. Nie mniej jednak uważam wszystkie materiały za udane, przy kolejnej aktualizacji pewnie naprawią problemy z zombiakami, więc ze swojej strony mogę tylko polecić sprawdzenie, czy jesteście na tyle mocni, aby zrobić Easter Egga w tym dodatku.

Szczególne podziękowania dla Rekina, Radzika i Marcina za współpracę przy przechodzeniu trybu zombie.