Minit – Opinia

Co mają wspólnego Minit i Nicolas Cage? …


Materiał zrealizowany dzięki uprzejmości Cosmocover.

 

… 60 sekund. Tyle trwa bowiem jedna rozgrywka w Minit, tytule przygotowanym przez grupę deweloperów JW, Kitty, Jukio, and Dom. Założenie jest bardzo proste. Nasz bohater, który kształtem przypomina trochę płaskiego Qberta, znajduje niedaleko swojego domu miecz. Broń okazuje się jednak skrywać w sobie klątwę, która powoduje, że co 60 sekund sympatyczny stworek umiera… i trafia do swojego domu, z którego na nowo wyrusza na przygodę, której celem jest pozbycie się miecza. Oczywiście, żeby gra miała sens, cały postęp, który gracz wykona w tym czasie, zostaje zapamiętany, a każda kolejna próba to krok w kierunku rozwikłania zagadki klątwy broni. Często, gry w których bohater dużo ginie, mają strukturę roguelike, co niesie za sobą konsekwencje ciągle zmieniającego się obszaru gry, losowości czy popularnego ostatnio proceduralnego generowania poziomów. Minit poszedł zupełnie inną ścieżką i serwuje nam relatywnie liniową rozgrywkę, przez co gra przypomina dużo bardziej gry przygodowe typu point-and-click niż zręcznościówki takie jak Rogue Legacy. W praktyce sprawdza się to wyśmienicie. Okazuje się, że minuta to z jednej strony naprawdę sporo czasu, a z drugiej strony nierzadko miałem okazję nie zdążyć z zaplanowaną czynnością o ułamek sekundy, przez co musiałem powtarzać fragment gry ponownie. Nigdy nie było to jednak frustrujące, a nawet zabawne, biorąc pod uwagę, że takie niepowodzenie nie kosztuje gracza więcej niż… 60 sekund.

Miły ukłon od twórców gry

Żeby nie było za trudno i za nudno gra oferuje też inne punkty startowe niż dom, w którym zaczynamy rozgrywkę. Dzięki temu nie musimy za każdym razem przemierzać tych samych obszarów co przyspiesza znacznie rozgrywkę. Istotą Minit jest rozwiązywanie zagadek, które naturalnie powstają w grze w związku z ograniczeniem czasowym, czyli jak szybko znaleźć kolejny przedmiot lub jak przedostać się przez daną przeszkodę. Oprócz tych elementów, które są niezbędne do ukończenia przygody, autorzy Minit postawili na sporo zagadek ‚słownych’. Są one serwowane przez przyjazne bohaterowi duchy, które podpowiadają jak dostać się do niektórych sekretnych lokacji, w których można znaleźć ukryte przedmioty. O ile większość tych podpowiedzi dobrze naprowadza gracza na rozwiązanie, część z nich zupełnie nie trafia i bardziej miesza w głowie niż pomaga (dajcie znać kto szybko wpadł na rozwiązanie zagadki w północnym skrzydle świątyni). Głównymi znajdźkami są monety, których pewna ilość jest wymagana do kupienia istotnego ulepszenia ekwipunku protagonisty, oraz serca, które zwiększają liczbę jego punktów obrażeń. Mimo iż walka w Minit nie stanowi sedna, bohater jest wyposażony mimo wszystko w miecz, więc miejscami będzie zmuszony go użyć na mniej lub bardziej groźnych wrogach. Zarówno serca, jak i monety, nie są wymagane, aby skończyć wątek fabularny, lecz znajdowanie ich daje sporo frajdy. Bardzo ciekawym zabiegiem twórców gry było też utworzenie specjalnego konta na Twitterze – Ducha Mary – który służy jako swego rodzaju ‚gorąca linia’, gdzie można prosić o porady, jeśli nie jest się w stanie poradzić z jakąś zagadką.

Proszę pana! Mam tylko 60 sekund. Szybciej proszę…

Szukanie znajdziek wpływa też znacznie na długość rozgrywki. Ukończenie głównej przygody nie powinno zająć więcej niż dwie godziny. Co najmniej drugie tyle można spędzić na poszukiwaniu wszystkich ukrytych przedmiotów. Na szczęście, na tym zabawa się nie kończy. Minit oferuje bowiem tryb ‚drugiej próby’, w którym zaczynamy rozgrywkę od początku. Tym razem jednak, każde podejście trwa zaledwie 40 sekund, mamy do dyspozycji tylko jedno serce, a przedmioty i niektóre postacie znajdują się w innych lokacjach, niż za pierwszym razem. Prowadzi to do tego, że bardzo często, aby dostać się w jakieś miejsce, potrzeba naprawdę precyzji i zręczności, aby zmieścić się w skróconym czasie. Poziom trudności drugiej próby wzrasta zdecydowanie, co jest miłą odmianą w porównaniu z raczej prostą przygodą numer jeden.

Minit na spektrum dostępnych tytułów mieści się tak daleko od gier AAA jak tylko jest to możliwe. Dla niektórych może być to dużym minusem, szczególnie gdy spojrzą na bardzo ubogą, czarno-białą grafikę tego tytułu i pomyślą, że ich potężne PS4 na pewno mocno się nudzi renderując te obrazy. Mimo iż osobiście dużo bardziej wolałbym mieć dostęp do takich gier na PS Vita, uważam Minit za kolejny powiew świeżości i zawsze będę stawał za tytułami, które stawiają na dobrze zaimplementowaną innowacyjność. Przed wami kilka godzin wesołej, szybkiej zabawy, bogatej w interesujące zagadki i ciekawych bohaterów. A to wszystko w polskiej wersji językowej.

P.S. Żart z Nicolasem Cagem nie mój – nie bijcie. Zasłyszany w niedawnym odcinku podcastu Game Informer. Wszystkie żale i skargi proszę kierować pod ich adresem.

Przygodówka? Na pewno znajdziemy coś w śmietniku!

Polecamy

Plusy

+ świeży pomysł z grą 'na czas',
+ zabawna przygoda i bohaterowie,
+ dobrze skonstruowane zagadki,
+ tryb drugiej próby,
+ polska wersja językowa,

Minusy

- niedostępna na PS Vita,
- niektórych grafika może odstraszać,
- zbyt niejasne podpowiedzi dotyczące niektórych sekretnych lokacji.