Tacoma – Opinia

Fly me to the Moon…


Grę do materiału udostępnił wydawca – Fullbright.

 

Kilka lat po ciepło przyjętym Gone Home, ekipa ze studia Fullbright zaserwowała nam kolejną grę opartą na podobnej mechanice. Tacoma jest przedstawicielem gatunku nazywanego czasami prześmiewczo symulatorem chodzenia… tak jakby w innych grach się nie chodziło. W każdym razie przenosimy się z domu dziewczyny wracającej z uniwersytetu na stację kosmiczną orbitującą w okolicach księżyca. Podobnie jak w przypadku pierwszej gry amerykańskiego studia w Tacomie nie doświadczymy walki, nie doświadczymy nawet bezpośredniej interakcji z żadną inną postacią. Cała historia opowiedziana jest poprzez nagrania odgrywane w rozszerzonej rzeczywistości (AR) i standardowe, wścibskie, czytanie notatek i prywatnej korespondencji zdalnych bohaterów gry. Gracz wciela się w rolę Amy, która zawitała na Tacomie aby dowiedzieć co stało się z szóstką jej załogi po tym, jak stacja straciła kontakt radiowy z resztą wszechświata po zderzeniu z kosmicznymi śmieciami. Przynajmniej tak historia się zaczyna ale po drodze nie brakuje kilku ciekawych zwrotów akcji, które potrafią przetrzymać gracza przed telewizorem przez dwie do trzech godzin, które potrzeba, aby ukończyć cała przygodę.

Są papierowe czapeczki? Jest impreza!

Biorąc pod uwagę, że moją poprzednią grą był nowy God of War, jestem bardzo zadowolony, że było mi tym razem zagrać w coś tak zwięzłego a zarazem bogatego. Osoba trzecia może oglądać Tacomę jak dobry film science fiction, no może gdyby usunąć z tego tytułu tyle czytania. Dla grającego nie jest to jednak żaden problem. Notatki i korespondencja są zazwyczaj równie zwięzłe jak cała reszta gry ale świetnie kreują indywidualne charakterystyki wszystkich sześciu postaci (i kota), których wizualnie poznajemy tylko jako kolorowe kształty ludzkie. Nie chcę pisać za dużo na temat poszczególnych członków załogi ale możecie się spodziewać, że w takiej grupie doświadczymy całej gamy reakcji na wypadek, który może kosztować ich życie w przestrzeni kosmicznej oraz na ewentualne plany, które mają temu zapobiec. Głównym źródłem informacji są nagrania AR, które możemy przewijać i odtwarzać w różnych pomieszczeniach w ramach danej lokacji. Dzięki temu poznajemy różne aspekty tego samego wydarzenia, w zależności od tego, których członków załogi postanowimy w ten sposób podsłuchać. Ten zabieg sprawdza się bardzo dobrze i pozwala nam się czuć, jakbyśmy oglądali film, w którym możemy podążać za dowolnym z bohaterów, lecz dopiero obejrzenie wszystkich scen daje pełny obraz sytuacji.

Od tej gry może zakręcić się w głowie.

Oprócz zwiedzania wszystkich zakątków stacji kosmicznej i znajdywaniu informacji na temat załogi, jak to zwykle bywa w takich grach, możemy też zająć się bardziej przyziemnymi (lub przyksiężycowymi) sprawami. W swojej eksploracji Amy napotka czaszkę, którą, oczywiście dla celów medycznych, może odłożyć na jej prawowite miejsce na szczycie kościotrupa. Założenie czaszce czapki to tylko wisienka na torcie. Załoga, w momentach nudy, miała do dyspozycji boisko do bezgrawitacyjnej koszykówki, a którą może pograć nasza bohaterka. Jest też stół do bilarda i mnóstwo innych przedmiotów i urządzeń, które można podnieść, przyjrzeć się nim i aktywować. Umieszczenie takich aktywności pozwala lepiej się wczuć w świat gry i nadaje głównej bohaterce więcej człowieczeństwa – kto z nas nie chciałby zobaczyć jak działa toaleta na stacji orbitującej dookoła księżyca?

Wspomniałem wcześniej o filmowym aspekcie Tacomy. Polecam ten tytuł bardziej jako interaktywną opowieść, w której sterujemy główną postacią, niż jako grę z bogactwem mechanik i systemów. Gracze zaznajomieni z gatunkiem wiedzą w czym rzecz i jest duża szansa, że z Tacomą mieli okazję się już zaprzyjaźnić, gdyż została ona wydana rok temu na inne platformy, a dopiero teraz trafiła na PS4. Jeśli jednak bardziej bawi Cię wartka akcja ze strzałami i wybuchami – nie znajdziesz ich tutaj. Wydaje mi się jednak, że warto dać Tacomie szansę jako naprawdę świetnemu przedstawicielowi gatunku, który zdecydowanie nie zasługuje na krytykę kierowaną często w jego kierunku. Zapełnienie gry kolejnymi korytarzami i pokojami wrogów do rozwalenia wyrzutnią rakiet to jedno. Zbudowanie kilkugodzinnej opowieści, w której gracz jest zarówno protagonistą jak i narratorem i sam odkrywa tajemnice świata to inna, lecz równie wymagająca, para kaloszy.

Nie jestem lekarzem ale tam chyba czegoś brakuje.

Polecamy

Plusy

+ filmowość gry - można oglądać jak dobry film sci-fi,
+ kreowanie postaci przez skrawki indywidualnych informacji,
+ ciekawa fabuła,
+ doskonała długość rozgrywki na ten rodzaj gry,

Minusy

- czasami zbyt szybkie przeskoki fabularne.